Wpisany przez kowalpp niedziela, 26 kwietnia 2009 11:22
GDY w grudniu płonęło składowisko opon w Krzemlinie pod Pyrzycami, wszyscy obserwowali, czy ropopochodna maź nie przedostała się do okolicznych stawów. Odetchnięto z ulgą, gdy okazało się, że woda jest czysta. Dziś już wiadomo, że radość była przedwczesna.
Walka z czasem
Pożar na składowisku odpadów wybuchł 14 grudnia zeszłego roku i trwał aż do 17 grudnia. Dopiero dzień przed jego stłumieniem zauważono, że spod opon wypływa ropopochodna ciecz, która wsiąka w ziemię. Strażacy zaczopowali 5 studzienek kanalizacyjnych usytuowanych w małym parku leśnym między składowiskiem a trzema stawami. Wtedy staw wydawał się czysty. Pojawiły się podejrzenia, że duże ilości toksycznej cieczy zalegają w ziemi. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska informował, że na składowisku znajdują się beczki z chemikaliami. Powiatowi inspektorzy nie ukrywali, że na terenie dzierżawionym od Agencji Nieruchomości Rolnych znajduje się wszystko, na co właściciel nie miał pozwolenia.
Skażona woda
Wiosną temat powrócił. Z początkiem marca, gdy zrobiło się cieplej, na położonym najbliżej składowiska stawie pojawił się olejowy film.
– Wskutek rosnących temperatur maź przedostała się jednak do stawu. Na szczęście wschodni wiatr skierował oleistą ciecz w szuwary. Szybko usypano groblę i stan wody jest na bieżąco monitorowany – mówi Zenon Mirowski, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska, Leśnictwa i Rolnictwa w pyrzyckim starostwie. – Na razie nie zaobserwowaliśmy martwych ryb, więc jest nadzieja. Strażacy na nowo zaczopowali studzienki.
O stanie składowiska odpadów w Krzemlinie rozmawiano już kilka razy w tym roku. Okazuje się, że dzierżawca terenu nie podjął żadnych kroków, by je uprzątnąć, a odpady – usunąć i zneutralizować. Na wysypisku zalegają zbiorniki z substancjami chemicznymi, a w gruzowisku leży azbest, części samochodowe i złom elektroniczny. W okolicy krążą złomiarze i poszukiwacze mocnych wrażeń (pojawiło się nawet zagrożenie, że materiały niebezpieczne znikną ze składowiska).
Gmina się nie spieszy
Andrzej Miluch z WIOŚ twierdzi, że ten teren to „bomba ekologiczna”. Konsekwencją spotkań było wynajęcie przez pyrzyckiego starostę firmy ochroniarskiej.
– Nie możemy czekać, aż wydarzy się tragedia. Przez miesiąc terenu będą pilnowali zawodowi ochroniarze, a ja liczę, że przez ten czas burmistrz przypomni sobie o swoim obowiązku – mówi starosta Wiktor Tołoczko.
Inspektorzy WIOŚ zwracają uwagę, że to na barkach gminy spoczywa obowiązek usunięcia wszystkich nieprawidłowości, jakich dopuścił się właściciel składowiska. W piśmie WIOŚ do burmistrza Pyrzyc czytamy: „Działania podejmowane przez burmistrza Pyrzyc, jako organu ochrony środowiska nie były skuteczne, gdyby burmistrz w porę wydał zgodę nakazującą usunięcie odpadów i następnie ją wyegzekwował, nie doszłoby do pożaru, zagrożenia szkodą w środowisku i ostatecznie zanieczyszczenia środowiska”.
– Działania burmistrza są niefrasobliwe i lekceważą ustalenia organów ochrony środowiska. Zbytnia opieszałość i rażące nieprawidłowości mogą mieć poważne konsekwencje – podsumowuje starosta.
Stanowisko podziela Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska, który na początku kwietnia wszczął z urzędu postępowanie administracyjne w sprawie zanieczyszczenia substancjami ropopochodnymi.
Nie rozwiązali umowy
Okazuje się, że ANR nie ma zamiaru rozwiązać umowy dzierżawy z właścicielem składowiska. Mimo że ma on na swoim koncie szereg nieprawidłowości agencja przedłużyła mu dzierżawę do 30 czerwca br.
O pożar i jego skutki zapytaliśmy burmistrza Pyrzyc i ANR. W tej ostatniej instytucji informacji udziela jedynie dyrektor Adam Poniewski – na piśmie. Na odpowiedź, która miała trafić do „Kuriera” jeszcze tego samego dnia, kiedy zadaliśmy pytanie, czekamy już od kilku dni. Burmistrz Pyrzyc także nie udziela odpowiedzi. Gdyby gmina uporała się z problemem szybko, mogłaby na rekultywację składowiska pozyskać pieniądze z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zdaniem inspektorów ochrony środowiska, nie robi jednak nic.
(Kurier Szczeciński)
Hydepark
Każdy człowiek czegoś pragnie. Jedni domu i kochającej rodziny, drudzy samochodu, czasem akceptacji. W naszym życiu marzenia są niczym powietrze- potrzebujemy ich, inaczej wszystko będzie...
Read More...Od małego dziecka czułam się Europejką. Rodzice powtarzali mi, że, choć nasz kontynent nie jest idealny, dobrze nam tu, nasze życie jest spokojne i uporządkowane. Teraz jednak, gdy jestem...
Read More...Miejsce ciągłego szumu, zgiełku i krzyku. Twierdza, w której rządzą zasady, za których złamanie ma się kłopoty niemal takie same, gdy sięgniesz ręką po cudzą własność. Jednymi słowy:...
Read More...