Wpisany przez kowalpp wtorek, 31 sierpnia 2010 09:49
Wiele osób przyjeżdża tu z zagranicy tylko po to, by ją zobaczyć.
Dziwna to wieś. Zamiast domów, bloki robotników Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki w Krakowie. Szaro, smutno, brudno. Leżący kilka kilometrów od południowych rogatek Szczecina Kołbacz najlepsze czasy ma już chyba za sobą. I pomyśleć, że w średniowieczu życie tu kwitło: był kompleks klasztorny wielkości miasteczka, pracowały liczne warsztaty, dookoła rozciągały się doskonale gospodarstwa.
***
Początki klasztoru sięgają 1174 r., gdy z Danii przybyło w te strony pierwszych 40 cystersów. Bracia okazali się świetnymi gospodarzami, mieli przy tym dobrą rękę do interesów. W ciągu niecałych 200 lat klasztor stał się potęgą gospodarczą. Zakonnicy uprawiali żyzne ziemie wokół jeziora Miedwie, legalnie lub podstępem przejmowali kolejne włości, zakładali młyny i kuźnie, trudnili się handlem. Początkowo mieszkali w drewnianych zabudowaniach, ale po dziesięciu latach zdecydowali się na solidniejszą architekturę. Budowa nowej siedziby przeciągnęła się nieco - zakończyła się dopiero w 1347 r. Efekt był imponujący. W centrum kompleksu klasztornego stał kościół i pomieszczenia mieszkalne, które tworzyły wielki czworobok z dziedzińcem.
Kres tutejszych cystersów nastąpił w 1534 r., gdy na Pomorzu Zachodnim przyjęto reformację. Część braci przeszła na luteranizm, reszta wyemigrowała do innych klasztorów, m.in. do Oliwy. A Kołbacz na sto lat stał się letnią rezydencją książąt szczecińskich. Podczas wojny 30-letniej popadł w ruinę. W 1662 r. od pioruna zapalił się dach kościoła. W XVIII w. rozebrano dwa skrzydła klasztoru, a pocysterskie dobra aż do II wojny światowej stanowiły domenę, czyli majątek ziemski będący własnością państwa pruskiego.
***
W centrum Kołbacza nadal stoi wielki kościół klasztorny godzien dużego miasta. Był bazyliką, czyli posiadał trzy nawy (boczne niższe od środkowej). Już w XVI w. nawę główną przerobiono na magazyny zbożowe, a w XVIII w. rozebrano grożące zawaleniem nawy boczne. Teraz magazyny stoją puste. Można poprosić księdza, by nas tam wpuścił - w górnej kondygnacji widziałem ciekawe belkowanie z potężnych XVII-wiecznych bali. W pięknych gotyckich murach jacyś barbarzyńcy wykuli czworokątne okna, a wnętrze przedzielili stropami na pięć kondygnacji. Z kolei ogromne ostre łuki w dolnej części zamurowano. - Układ cegieł nie jest przypadkowy - tłumaczyła mi Kazimiera Kalita-Skwirzyńska, badacz architektury sakralnej Pomorza Zachodniego. - Mamy tu wiązanie wendyjskie, czyli cegły są murowane na przemian - dwie długie, jedna krótka (główka) i tak dalej.
Na szczęście ocalał transept, czyli poprzeczne ramię kościoła, oraz prezbiterium, część przeznaczona na ołtarz i ławy dla duchowieństwa (teraz mieści się tu kościół parafialny Najświętszego Serca Jezusowego). Transept jest ogromny - ma 28 m długości i 13,3 m wysokości. - To architektura europejska wysokiej klasy, z programem charakterystycznym dla stylu romańskiego. Mamy tu potężne półfilary, bazy, kapitele. Podobne romańskie detale stosowano w architekturze skandynawskiej od XI wieku - tłumaczy moja przewodniczka.
To zrozumiałe, gdyż bracia przybyli z Danii i początkowo stamtąd czerpali inspirację. Podziwiamy wysokie sklepienia krzyżowo-żebrowe i ogromny łuk tęczowy oddzielający transept od prezbiterium.
Samo prezbiterium jest gotyckie, zbudowane w XIV w. W tym miejscu przez ponad sto lat stała romańska absyda - była za mała dla cystersów, więc postanowili ją rozebrać i zastąpić dużo większą budowlą. Sposób wykonania zdradza, że prawdopodobnie pracowali przy niej majstrzy z Brandenburgii. W prezbiterium jest bardzo jasno. Muru prawie nie ma, otaczają nas wielkie ostrołukowe okna, w górze sklepienie krzyżowo-żebrowe. Niestety, oprócz barokowej ambony i kilku XVIII- i XIX-wiecznych płyt nagrobnych nie zachowało się oryginalne wyposażenie. Drewniany ołtarz jest współczesny.
***
Przechodzimy pod zachodnią elewację kościoła. Jest naprawdę piękna, murowana z czerwonych i prawie czarnych cegieł. Zdobią ją wielkie gotyckie blendy (ozdobne wnęki w murze) i ogromna rozeta koronkowej roboty. Tworzy ją osiem dwuczłonowych kolumienek ułożonych koncentrycznie niczym szprychy w kole rowerowym. Kolumienki łączy podwójny układ trójlistnych łuków - wewnętrzny ma ich osiem, zewnętrzny szesnaście. A całość otacza szesnaście pojedynczych, sześciolistnych rozetek. Ta rozeta to arcydzieło słynne nie tylko wśród historyków sztuki. Wiele osób przyjeżdża tu z zagranicy tylko po to, by ją zobaczyć. Podobne możemy oglądać w znanych katedrach północnej Francji, np. w Chartres.
Niestety, elewacja jest w fatalnym stanie - zawilgocona, miejscami zielona od glonów; tu i ówdzie odpadły całe połacie tynku, gdzieniegdzie brakuje cegieł. Na ścianach rośnie trawa, widziałem nawet jakiś krzak. Przed laty w gotyckim murze umieszczono wielkie porcelanowe izolatory. I choć już niczemu nie służą, nadal szpecą zabytek, który niszczeje z dnia na dzień.
Do kościoła przylega skrzydło zachodnie zwane skrzydłem konwersów (zakonnicy, których główną powinnością było nie tyle modlić się, co pracować). XIII-wieczny budynek jest raczej niski, z niewielkimi okienkami, dolna część muru z kamienia. W latach 70. XX w. Zakład Doświadczalny przerobił go na restaurację, dobudowując piętro i przybudówkę. Niestety, stare i nowe mocno się gryzie. Kilkadziesiąt metrów dalej stoi niewielki domek z gotyckimi oknami, zdobiony blendami - XIV-wieczna siedziba opata. W kolejnych wiekach był wielokrotnie przebudowywany, teraz mieści się w nim biblioteka gminna.
***
Po okrążeniu klasztoru idziemy na podwórze Zakładu Doświadczalnego, by obejrzeć dużą gotycką... stodołę (choć mogła to być też owczarnia). Budując nawet coś tak zwyczajnego, cystersi wykazali się poczuciem piękna. Płaszczyznę muru przełamują rytmicznie przypory oraz ostrołukowe blendy z wąskimi szczelinami wentylacyjnymi. Każdą blendę wieńczy podwójny łuk. - Nie wynika to ze względów konstrukcyjnych - tłumaczy Kazimiera Kalita-Skwirzyńska. - W tamtych czasach panowała moda na podwójne akcentowanie. Obecnie w stodole jest podręczny magazyn. Nieopodal stoi zrujnowany XVIII-wieczny dwór, dawniej siedziba administratora kołbackich dóbr.
Na koniec oglądamy pocysterską wieżę obronną, która stoi ok. 100 m od kościoła przy drodze do Kobylanki. Czworoboczna budowla ze strzelnicami przylega jednym bokiem do młodszego o kilka wieków budynku mieszkalnego (nie da się wejść - wstępu broni dwoje obskurnych drzwi). Bracia mogli czuć się zagrożeni. Nie dość, że byli bogaci, to jeszcze zazwyczaj toczyli spory - a to z książętami szczecińskimi, a to z biskupami lub rycerstwem. Nie służyły im też wojny, które prowadzili szczecińscy władcy z sąsiednią Brandenburgią. W 1247 r. w odwecie za to, że cystersi podczas wojny księcia szczecińskiego Barnima I z sąsiednią Brandenburgią oddali się pod protekcję wroga, na Kołbacz napadli rycerze księcia - zrabowali, co się dało, resztę spalili. W 1349 r. zakonnicy obwarowali więc swój kompleks murem obronnym z bramami i basztami. Inwestycja niespecjalnie się im opłaciła - w XV w. mur dwukrotnie sforsowali Brandenburczycy, niszcząc zabudowania klasztorne.
***
Wyjeżdżam z Kołbacza w kiepskim nastroju, zadając sobie pytanie, kiedy konserwatorzy zabytków i zachodniopomorscy samorządowcy uświadomią sobie, jak cenna perła niszczeje pod ich bokiem? Chociaż jest iskierka nadziei. - Puste pomieszczenia w nawie głównej można by zaadoptować na salę koncertową lub muzeum, a przy okazji odrestaurować elewację z rozetą i odbudować nawy boczne - mówi mi ksiądz Andrzej Sowa, proboszcz kołbackiego kościoła. - Koszty szacujemy na ok. 20 mln zł.
Jeszcze w tym roku ksiądz zwróci się do zachodniopomorskiego konserwatora zabytków o opinię i wytyczne w tej sprawie. Dalsze kroki to wykonanie projektu, a potem właściwe prace. - Jest szansa na uzyskanie funduszy z UE - mówi ksiądz Sowa. - Ale dofinansowanie może wynieść najwyżej 85 proc. kosztów, o resztę musimy się postarać sami. Z tym może być problem, bo parafii nie stać nawet na naprawę przeciekającego dachu świątyni.
Ze Szczecina jedziemy na południe w kierunku Pyrzyc i Gorzowa Wielkopolskiego, 4,6 km za granicami miasta skręcamy w lewo na Kobylankę - Kołbacz zaczyna się kilometr dalej. Nabożeństwa w kościele odbywają się w niedzielę o godz. 8.30 i 11.30, w poniedziałki, środy, piątki i soboty o godz. 18. Telefon na plebanię: 692 324 612
Źródło: Gazeta.Pl Turystyka
Hydepark
Każdy człowiek czegoś pragnie. Jedni domu i kochającej rodziny, drudzy samochodu, czasem akceptacji. W naszym życiu marzenia są niczym powietrze- potrzebujemy ich, inaczej wszystko będzie...
Read More...Od małego dziecka czułam się Europejką. Rodzice powtarzali mi, że, choć nasz kontynent nie jest idealny, dobrze nam tu, nasze życie jest spokojne i uporządkowane. Teraz jednak, gdy jestem...
Read More...Miejsce ciągłego szumu, zgiełku i krzyku. Twierdza, w której rządzą zasady, za których złamanie ma się kłopoty niemal takie same, gdy sięgniesz ręką po cudzą własność. Jednymi słowy:...
Read More...